w zasadzie, niech nie pada ten biały puch okropny …. który powoduje, że człowiek wstaje prawie godzine wczesniej żeby odśnieżyć, oskrobać, dojechać, dojść, wygrzebać się z kądś tam i dokądś tam musi i chce …. fuuuuuuuuj
.
.
jedyny pozytyw : mały się cieszy : znowu jest coś fajnego w czym można troche pokopać.
ze smutnych wiesci – zgubiliśmy piłeczkę różową, ulubioną …. i troche się teskni nam …ale …
została nam żółta piłeczka *-)
z mamą na śniegu jest fajniej (trenujemy : AMON ZOSTAŃ )
prosiłam : Amon nie rób głupich min … no nie wyszło
Amon PILNUJ ! : hehe , i taki łyp spod oka, czy warto wogóle podniesć się z ziemi ! nie warto !
nie warto! bo przecież mama jest bliżej i zawsze ją można ugryźć !
z cyklu : Jestem upierdliwy i nie rozumiem słowa NIE i ZOSTAW *-)
i lubi się na śniegu rozjeżdzać i kosztować smakowitego białego …. no śniegu, niech jest, że rude lubi zimę, choć ciut ciut ciut …












